Kategorie
historie Książki

Czytaj z Artem- Netflix, to się nie uda

Cześć! Witam Cię w serii „Czytaj z Artem”! Jest to seria, w której dzielę się z Tobą książkami, które zrobiły na mnie wielkie wrażenie oraz przemyśleniami w koło tej książki i notatkami, które zrobiłem w trakcie lektury danej książki (jak dobrze wiesz, robienie notatek ze wszystkiego jest moim nałogiem 😉 ).
W przeprowadzonej przeze mnie ankiecie wyszło, że od moich czystych notatek wolisz ich zredagowaną wersję. Zatem zapraszam was do lektury! 😀💪

Uwaga! Książka ta w mojej opinii jest fenomenalna! W związku z tym owych notatek jest całkiem sporo. Żeby wygodniej Ci się czytało, posegregowałem je w wygodne akapity. Dzięki temu po przerwaniu lektury możesz szybko wrócić do akapitu na którym skończyłeś 🤗

W pierwszej cześci wpisu opiszę historię jak Netflix się rozwijał i z jakimi problemami się zmagał.
W drugiej części napiszę co wyniosłem dla siebie z tej książki

Część pierwsza- historia powstania i rozwoju Netflixa

Na wstępie

Myślę, że jest to całkiem logiczne, niemniej jednak w dzisiejszej erze dysinformacji chciałbym to zaznaczyć: książkę opisuję dodając do niektórych niedopowiedzianych motywów uzupełnienie bazujące na mojej wcześniejszej wiedzy zdobytej z innych źródeł i książek (takich jak książka o Amazon i Jeffie Bezosie czy Growth Hacking Marketing) dzięki czemu wiedza zawarta w tym wpisie może wykraczać poza tą, którą można spotkać w oryginalnej książce „Netflix, to się nie uda”.

Ogólnie rzecz biorąc książka ta jest ciekawą historią od tego co było przed pomysłem na Netflix, aż do współczenych czasów. Jest ona opowiedziena świetnie i wciąga, a autorem jest sam założyciel- Marc Randolf. Dlatego jeśli spodoba Ci się treść zawarta w tym wpisie gorąco polecam zaznajomić się całą książką.

Co ciekawe autor, Marc, również zdradza, iż jest maniakalnym kreatorem notatek- zapisuje wszystkie swoje myśli, pomysły i spostrzeżenia. Podobno jest to dobry pomysł na odciążenie swojego umysłu, dzięki czemu na co dzień potarfi być on bardziej kreatywne i spostrzegawczy.

Dla młodszych czytelników- tak wygląda kaseta VHS 😊

I ostatnia uwaga– akcja opisana w tej książce zaczyna się pod koniec lat 90-tych, gdzie internet dopiero raczkował i tworzyła się bańka dotcom (wszystkie firmy które miały w nazwie .com, były mega atrakcyjne dla inwestorów i byli gotowi wyłożyć każda ilość pieniędzy z niezależnie jak głupi był pomysł). W tamtych czasach najpopularniejszym nośnikiem filmów były kasety VHS. Były one cholernie drogie (80$), więc oglądanie filmów z domu działało głównie na zasadzie:
1. Wytwórca wypuszcza kasety VHS do zakupu (uwaga, wtedy nie było sklepów online takich jak dziś. Po kasete trzeba było jechać do marketu. Ale to i tak nie było gwarancji, że w wybranym przez Ciebie sklepie jest akurat kaseta z tym filmem)
2. Kasetę kupowały wypożyczalnie filmowe, które wypożyczały Ci taką kasetę w cenie 4$ i mogłeś ją trzymać tydzień. Za przetrzymanie kasety dłużej musiałeś zapłacić dużą kare.
3. Oglądałeś film u siebie i odnosiłeś kasete
Uwaga! w wypożyczalni zazwyczaj było maksymalnie 5-10 kopii tego samego filmu. Oznacza to, że czasem na swój ulubiony film musiałeś czekać kilka tygodni

W momencie wymyślania Netflixa zaczęły wchodzić na rynek nowe nośniki- DVD. Jednak ludzie byli niechętni do ich kupowania (20$ za sztukę). Było kilka powodów dlaczego:
1. Zazwyczaj ludzie oglądali film raz, więc woleli wydać 4$ za wypożyczenie niż 20$ na zakup płyty.
2. Nie chcieli inwestować 100-200$ na odtwarzać DVD, na który dalej było niewiele filmów na nośnikach DVD i były one mało popularne, przez co też było ich mało w sklepach i ciężko było znaleźć tę płytę z wybranym przez siebie filmem
3. Wypożyczalnie dalej preferowały VHS. Mieli ich dużą bazę i ludzie chętnie je pożyczali. A do płyt DVD zazwyczaj i tak nie mieli odtwarzacza.
Znając jużte wszystkie informacje zapraszam was do głównej części:


Jak to wszystko się zaczęło

Ogólnie nasz autor to ogólnie łebski gość. Całe swoje życie wspierali go rodzice i zachęcali do podejmowania prób. Dlatego żył wśród startupów. Szukał też pomysłów na to, jak mógłby poprawić ludziom życie. Często wybierał coś co już funkcjonuje i zastanawiał się jak może to ulepszyć. Wpadał na wiele pomysłów: personalizowane kije do golfa, personalizowane szampony z opcją wysyłki. Na szczęście osobiście był sprytniejszy niż jego wymienione wyżej pomysł i zanim zaczynał w nie inwestować, konsultował to z przyjaciółmi i rodziną. Tak samo było również z Netflixem.

To co zaprezentował przyjaciołom to pomysł, który polegał na tym, by ludzie mogli obejrzeć wybrany film bez wychodzenia z domu (do tej pory musieli chodzić do wypożyczalni). W tamtych czasach sposobem w który można było to zrobić była to wysyłka kurierem kasety VHS. Jednak taka wysyłka kosztowała 3$ (co przy cenie wypożyczenia 4$ było słabą opcją). Nasz autor usłyszał za to o nowości z tamtych czasów- płyt DVD. Były one mniejsze i lżejsze, dzięki temu mieściły się do klasycznej koperty i można było je wysłać lokalną pocztą w cenie 0,4$. Jednak przyjaciele mówili mu, że to głupota, że nikt nie ma odtwarzacza DVD i że płyty pewnie i tak się połamią.

Nasz Marc postanowił zrobić to co robił przez cały czas: testował. Dogadał się z miejscową pocztą, żeby mógł wejść i prześledzić całą trasę paczki. Okazało się, że przesyłki są ssegregowane ręcznie i traktowane są bardzo delikatnie. Dzięki czemu na zajutrz płyta dotarła cała i zdrowa do przyjeciela. Kiedy Marc zobaczył, że to zadziałało był podekscytoawny i zapragnął rozkręcić ogromny biznes. Niestety jego znajomi nie widzieli w tym fenomenu i to co od nich usłyszał to „Sorry Marc, to się nie uda.”. Dlatego też właśnie tak zatytuował swoją książkę. I to co Marc również przytacza na końcu książki: że to zdanie usłyszał dziesiątki tysięcy razy. A mimo to dziś Netflix jest mega popularną usługą, jedną z największych firm. To co autor na końcu chce przekazać, to to, by się nie poddawać i dużo eksperymentować: sprawdzać co działa, a co nie. Inwestować czas, pieniądze i wysiłek w te pierwsze, a te drugie ucinać.

Co było dalej? Początki każdego starupu…

Kiedy Marc ujżał, że jego pomysł ma szansę, kolejnym krokiem który sobie wyznaczył to zebranie zespołu/drużyny, pozyskanie sponsorów, oraz zareklamowanie się światu.

Pozyskanie zespołu jest niezwykle ważne, co autor podkreśla wielokrotnie. Sam niczego nie zdoła zrobić. Opisuje również to, że na początku rozwoju startupu potrzeba osób o szerokim stopniu specjalizacji. Gdy zespół się rozrośnie to dopiero wtedy szuka się wąskowyspecjalizowanych ludzi. Co ciekawe, przez cały czas pracy nad netflixem dla Marca liczyła się przygoda, dobra zabawa i… ludzie! Wprowadził nawet taki zabawny zwyczaj, że każdy kto dostał się do pracy, musiał przyjść następnego dnia do pracy przebrany za swoją ulubioną postać z filmu!

Zaraz po zebraniu drużyny stworzył ładną stronę internetową (nie było wtedy wordpressa ani nic w tym rzeczy. Trzeba było wszystko zaprogramować od podstaw).

Z gotową stroną poszedł szukać inwestorów. I tu jest ciekawa rzecz, którą zaprezentował w książce. Otóż, swoją firmę, na razie bez żadnych pieniędzy ale z zebranym zespołem i stworzonym pomysłem wycenił na 3.000.000$. Jako, że miał współnika z któym dzielił się po równo to na papierze był właścicielem wartości 1.500.000$, choć w kieszeni nie miał ani grosza. Znalazł inwestora, który był zainwestował 2.000.000$ w zamian za 1/3 udziałów w firmie. Więc dzięki takiej operacji, każdy z właścicieli jak i inwestor posiadali po 1/3 firmy. Dzięki takiej operacji właściciele wychodzą korzystnie, gdyż teraz firma jest warta 5.000.000$ (bo pomysł wart 3.000.000+ gotówka 2.000.000$), więc posiadająć 1/3 nie posiadają teraz wartości 1.500.000$, a zamiast tego 1.666.666$! W tym też mają już gotówkę do opłacanania rachunków. Jest to magia startupów.
Uwaga od autora! Nie zaczynaj startupu ze swoich pieniędzy ani z kredytu! Ty jako założyciel i tak poświęcasz już dużo sił i czasu na to by zmienić świat dzięki swojemu pomysłowi. Niech to inni ryzykują pieniądze. Twoje ryzyko do praca nad rozwojem firmy!

Autor również uprzedza nas o największym błędzie jaki popełniają startujące startupy. Otóż żywotność startupu wygląda tak, że na początku jest pomysł, potem firma dostaje finansowanie od inwestorów. I zaraz po tym jest newralgiczny okres. Otóż startupy na początku zdobywają klientów i testują to, jak mogą zarobić na swoim pomyśle. Jednak rzadko się zdarza, że zarabiają od pierwszych dni, gdyż wszystko co wpływa do ich kasy jest reinwestowane w dalsze ulepszanie usługi/produktu oraz poszerzanie zasięgów i zdobywaniu nowych klientów. Dlatego zdarza się, że nawet przez najbliższe lata nie zarabiają nic albo są nawet stratni. I następuję w takim wypadku wyścig z czasem, gdyż co miesiąc palisz pieniądze na utrzymanie infrastruktury, biura, pracowników i wszystkiego. A zarobków jeszcze nie widać. I ów wyścig polega na tym, by odnaleźć rentowność zanim skończoną Ci się wszystkie pieniądze od inwestorów.

Młodzi CEO (właściciele/pomysłodawcy firm), na początku swojej drogi po otrzymaniu pierwszych milionów od inwestorów potrafią popłynąć z niepotrzebnymi kosztami, np na reprezentacyjne drogie auta, luksusowe stanowiska pracy, biurowce, zbyt wysokie pensje dla siebie i pracowników czy stroje. Przez to ich gotówka wypala się zbyt szybko i ostatecznie upadają, gdyż zabrakło im czasu na to, by znaleźć rentowny model biznesowy.

Zespół zebrany, strona internetowa gotowa, finansowanie zapewnione- co dalej? Problemy na które natrafił Netflix oraz ich genialne rozwiązania

Teraz pora dopracować swój sposób zarabiania. Otóż Marc wiedział, że nie będzie w stanie konkurować z współczesnymi wypożyczalniami, które mają zbudowaną ogromną baze kaset VHS oraz klientów, czego nowo powstała firma nie będzie w stanie dogonić. Dlatego od początku skupił się na nowości- płytach DVD. Jak już wiemy były one tańsze w zakupie jak i w wysyłce. Dodatkowo konkurencja na tym polu jeszcze nie istniała. Ale były też słabe strony, o których pisałem wyżej: ludzie nie posiadali i nie chcieli kupować drogich odtwarzaczy. Netflix oferował dwie możliwości: zakup płyty po 20$ lub jej wypożyczenie 4$/tydzień.

Rozwiązanie jakie znaleźli to dogadać się z producentami owych odtwarzaczy. Nie było to łatwe, bo byli to duzi gracze tacy jak Sony czy Toshiba więc początkowo nie chcieli się zgodzić. Jednak po tym jak sprzedaż odtwarzaczy szła słabo Toshiba zdecydowała się zaryzykować. Umówili się oni w taki sposób: przy zakupie odtwarzacza netflix oferował 30$ do wydania u nich. W zamian Netflix był reklamowany na opakowaniach odtwarzaczy.

To był dobry pomysł. Ludzie obawiająćy się, że na nowe odtwarzacze nie znajdą nigdzie jeszcze mało popularnych filmów DVD. Od teraz wiedzieli, że mogą je znaleźć w Netflix. I dodatkowo dostają u nich 30$!

Jednak to nie był koniec problemów. Netflix nastawiał się, że głównie ludzie będą od nich wypożyczać płyty. Dzięki temu pieniądze zainwestowane w płyte zwróciły by się po kilku miesiącach wypożyczania. Jednak ludzie głównie kupowali płyty, przez co Netflix wychodził na tym stratny. I tutaj rozwiązanie to był istny majstersztyk, rozwiżanie, które zaczęło być popularne dopiero po tym jak Netflix je wprowdził- abonament!

Klienci nie chcieli pożyczać płyt, bo nie chciało im się bawić się w odsyłanie płyt i tak dalej. Woleli dopłacić i mieć spokój.
Abonament to odmienił. Od tego momentu można było zapisać się do abonamntu, dzięki czemu płacąc 16$ miesięcznie (czyli mniej niż za zakup płyty) można było trzymać w domu aż 4 płyty DVD! Jeśli chciało się pożyczyć jakiś nowy film, należało wyłącznie odesłać jedną z płyt i dzięki temu mogłeś wybrać jedną nową. Klienci oszaleli na tym punkcie. To był strzał w dziesiątke!
Dodatkowo wykorzystali motyw, który wtedy był postrzegany jak ryzykowny- wzięcie numeru karty i cykliczne pobieranie płatności. Inwestorzy byli przestraszeni, gdyż obawiali się, że wielu klientów zapomni odesłać płyty czy anulować abonamentów, a pieniądze zostaną pobrane i zrobi się z tego wielka awantura. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. I dzięki temu dziś mamy modele abonamentowe jakie znamy z dzisiejszych czasów

Dodatkwo model abonamntowy rozwiązywał sporo problemów:
– Netflix nie musiał posiadać wielkiego magazynu na wszystkie płyty, gdyż były one przechowywane w domach klientów
– Ludzie zaczęli wypożyczać płyty zamiast je kupować
– Dzięki zliczeniu liczby abonamentów mogłeś spodziewać się regularnych przychodów określonej wielkości każdego miesiąca. Bez wachań, że na święta kupi ktoś więćej filmów, a w wakacje nic nie będzie kupowane.
– Dzięki eksperymentom które Netflix przeprowadził, część klientów otrzymywała swoje płyty na następny dzień. Dzięki czemu liczba ich fanów (i nowych zamówień) rosła! A wszystko za sprawą poczty pantoflowej. Klienci chwalili się sąsiądam i przyjaciołom tym, jak szybko dostali swoje zamówienie. I owi ludzie usłyszawszy to, chcieli sprawdzić czy ich paczka też przyjdzie tak szybko.

Ale zatrzymam Cię chwilę przy eksperymetnach:

Eksperyment Netflixa

Jak już wcześniej wspominałem, Marc był wielkim fanem eksperymentów. Tworzył mnóstwo założeń, a potem wszystkie sprawdzał. Najwięcej przeprowadził ich w czasie, gdy odkrył model abonamentowy. W tym okresie Netflix oferował różnym klientą różną cenę za abonament (szczerze, to nie wiem czy byłoby to legalne u nas w Polsce?), oferował możliwość posiadania różnej ilości płyt (od 2 do 7), oraz czas przesyłki płyt (części klientów przyśpieszali przesyłkę i dostarczali nawet na następny dzień, a część spejalnie opóźniali, przez co czekali ponad tydzień). Dzięki wszystkim tym eksperymentom znaleźli złoty środek i to co jest najważniejsze dla klientów (czas dostawy).

Następnie skoro już wiadomo, że najbardziej liczy się czas szukali sposobu jak przyśpieszyć czas dostawy. Okazało się, że gdyby w całym kraju (mówimy cały czas o USA- ogromnym powierzchniowo państwie), wybudować 60 punktów w bliskiej odległości od poczty to mogliby w prawie 100% przypadków dostarczać płyty nawet na nasępny dzień. System wyglądał tak:
O 12:00 odbierali płyty z poczty odsyłane przez klientów, w ciągu 3 godzin skanowali je specjalnymi urządzeniami by baza danych wiedziała co wróciło. Po 3 godzinach baza dancyh aktualizowała się i już wszystko wiedziała- które płyty wróćiły i którzy klienci złożyli zamówienia na konkretne płyty. Dzięki temu pracownicy w kioskach skanowali płyty raz jeszcze- tym razem drukując etykietę gdzie dalej je wysłać. O 18:00 zawozili płyty do wysłki do poczty i wysyłali je dalej do klientów. Jako, że większość płyt nie była w magazynie, a u klientów, owe kioski nie musiały być duże.

Ale okej. Klienci już mogli wypożyczać wszystko szybko. Pytanie tylko, co by chcieli obejrzeć? Kto im poleci jakiś dobry film? Otóż jest to drugie fenomalne rozwiązanie.
Przez cały czas działalności Netflix myślał o sobie jak o fizycznej lokalnej wypożyczalni filmów ale w internecie. W wypożyczalni obsługa potrafiła polecić film na bazie tego, co Ci się podobało. A jak to zrobić w internecie? Skąd wiedzieć jakie filmy obejrzałeś? I które z nich Ci się podobały? Oraz na podstawie tych informacji jak znaleźć film, który Ci się spodoba. Rozwiązaniem był wynalazek, który dziś jest również wszędzie używany:

Otóż wszyscy użytkownicy dostali możliwość oceniania filmów, jak Ci się podobał (gwiazdki od 1-5). Porównując filmy, którym dałeś wysoką oceną algorytm szukał innych użytkowników, którzy tym samym filmom wystawili równie wysokie oceny. Następnie sprawdzali filmy, którym owi „wspólni” użytkownicy wystawili również wysokie oceny, a których Ty jeszcze nie widziałeś. I skoro wasze film z wysokimi ocenami się pokrywały, to można było zgadywać, że macie podobny gust i że polecone Ci filmy będą dla Ciebie świetne!
Oprócz tego to rozwiązanie wzmocniło popularność Netflixa. Użytkownicy pokochali możliwość oceniania filmów. Dzięki temu mogli poczuć się jak krytycy filmowi. I zaczęło się to samo nakręcać, gdyż im więcej filmów ocenili, tym mieli polecane więcej filmów, więc wypożyczali ich więcej i oceniali więcej.
Chapeau bas

Działaj tu i teraz myśl o przyszłości

Za każdym razem, gdy Netflix napotykał na problem szukał dla niego rozwiązania , eksperymetnując.
Słowa które Marc często powtarzał to: „Nikt nic nie wie”. Co to oznacza? Oznacza to wyłącznie tyle, że nie ważne czy ktoś miał złotą kulę czy tytuł profesora i wieloletnie doświadczenie. Jest tyle różnych ludzi i nieprzewidywalnych czynników, że ciężko przewidzieć co się przyjmie, a co nie. Dlatego podejmuj jak najwięcej prób. Nie wyjdzie? Spróbuj kolejnego pomysłu! Przpomnę ile razy Marc usłyszał w kontekście do Netflixa słowa „Netflix? To się nigdy nie uda!”.
Były to dziesiąki tysięcy razy!

Ale jeszcze jedna porada od Marca. Żyj i działaj tu i teraz z tym co masz ale patrz i przewiduj co się będzie działo za kilka lat. Marc wiedział, że DVD długo nie przeżyją. Że za 5 lat internet będzie taki szybki, że będzie można przesyłać filmy po sieci. Może nie będzie on taki szybki, by móc oglądać je w czasie rzeczywistym ale będzie można kupic małę urządzenie, stojące obok telewizora. Będzie można to urządzenie zostawić na noc, by filmy były tam przesyłane i zapisywane w trakcie snu, tak żeby następnego dnia móc je obejrzeć. Jak wiemy, dzisiejszy poziom technologii jest nawet dalej. I możemy dziś robić to, co Marc uważał za bardzo odległe- oglądać setki filmów przesyłanych przez internet w czasie rzeczywistym

Na zakończenie części pierwszej

Cóż, ten wpis wyszedł znacznie dłuższy niż się spodziewałem i pochłonął także o wiele wiecej pracy. Niemniej jednak Ci, którzy obserwują mnie na instragamie zostali ostrzeżeni, że książka to totalny hit. Jest tak świetnie napisana i posiada wewnąrz tyle wiedzy, że po jej przeczytaniu nie mogłem przejść obojętnie. Wpis, który właśnie przeczytałeś jest jedynie zarysowaniem głównej linii historycznej. Także jeżeli dobrze Ci się go czytała to gorąco zapraszam Cię do lektury całej książki- jest tam zancznie więcej smaczków i szczegółowych ciekawostek w koło historii pracy nad rozwojem Netflixa. Jest tam również napisane więcej o ludziach z jakmi Marc współpracował. Tym czasem, zapraszam Cię do uzupełniającej części drugiej- w której już mniej historii, a konkrente podpunkty z lekcjami, które wyniosłem w trakcie lektury książki, a których nie zamieściłem w części pierwszej.

Część druga- czego nauczyłem się w trakcie lektury książki, a czego nie wymieniłem w części pierwszej

Dostępne wkrótce 😉

Co sądzisz?

Jak Ci się podobał ten wpis? Jest to nowa, eksperymentalna forma, więc każdy feedback będzie dla mnie bezcenny.
Możesz go zostawić tutaj w komentarzu (czytam i odpisuje na każdy) lub napisać do mnie DM na instagramie
Jestem również dostępny pod dwoma kontami: thelevelup.pro oraz QuenryThaneArt
Napisz mi co sądzisz. Czy mogę coś zmienić? Za długo? Za króko? Zbyt szczegółowo? Może rozbić na kilka części? A może za mało szczegółów? Czy spodziewałeś się zupełnie czegoś innego? Koniecznie daj mi znać 😉 I do usłyszenia! 💪

Quenry Thane Art

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *